Isabella
Patrzę się na ciemnoczerwony baldachim nad moim łóżkiem. Odkąd James zaprowadził mnie do domu nie zmrużyłam oka. Zegar już nie tyka, zrobiło się dziwnie cicho. Nie muszę się śpieszyć, martwić… To dlaczego jestem tak zdenerwowana? Mam rodzinę, przyjaciół, wszystko czego mi trzeba, jedynym nieproszonym gościem w moim życiu są wspomnienia. I te piękne i te straszne wszystkie zatruwają mnie od środka niszcząc radość. Nie wyobrażam sobie innego życia niż teraz na reszcie zyskałam na wyłączność ale też brak mi tego, że już nigdy nie będę Hermioną Granger, członkinią Złotego tria. Nikt nie rozumie tego co się ze mną działo przez ostatnie lata…
"Cisza, która zapadła w gabinecie była wręcz namacalna.
-Dlaczego akurat ja?-wdusiłam piskliwie.
Siedziałam na miękkim fotelu w gabinecie dyrektora, a ogień trzaskał posępnie w kominku. Za oknem szalała wichura jakby dokładnie wiedziała co czuję. Kiedy powiadomiono mnie, iż muszę stawić się do dyrektora serce zaczęło mi mocniej bić. Czyżby ktoś nas wydał? Wczoraj wieczorem udaliśmy się na obrzeża zakazanego lasu w nocy. W takim razie u dyrektora spotkam też Syriusza i Jamesa. Cudownie by było gdyby moje obawy się ziściły, niczego tak bardzo bym nie pragnęła zamiast tego Dumbledore powierzył mi misję. Super ratowanie świata i w ogóle… Tak, też pomyślałam w pierwszych minutach puki nie dowiedziałam się, że będę musiała udać się na niemal samobójczą misję do przyszłości, przyjąć nową tożsamość być daleko od rodziny i przyjaciół zmienić nawet swój wygląd! Mój umysł krzyczał "Jestem w końcu tylko dzieckiem!" ale serce podpowiadało "Skoro tylko ty możesz tego dokonać czy zawiedziesz innych?".
-Twoja krew jest niezwykła potrafi zagiąć czasoprzestrzeń… Jesteś jedyna. Jesteś jedyną nadzieją"
Chłodne łzy znaczyły wilgotną ścieżkę na mojej twarzy. Czemu to musiałam być ja?
"-Jimmy!-krzyknęłam uradowana
Było to moje pierwsze spotkanie z bratem odkąd trafiłam do przyszłości. Mogłam się z nimi spotykać co tydzień, rodzice myśleli że nadal jestem w Hogwardzie i tak też było, ale nikt nie wspominał o tym, w którym roku… Wszystko stało się jasne choć bardziej pasowało by tu określenie mgliste i niewyobrażane. Wiedziałam o śmierci mojej rodziny, o osieroconym chłopcu zwącym się Harry, z którym byłam spokrewniona. Wiedziałam o domniemanej zdradzie Syriusza i problemach Remusa. Na własne oczy przekonałam się jak bardzo zmieniła się rodzina Malfoyów. Nie zliczę ile nocy przepłakałam z powodu rzeczy, z którymi będą się musieli zmierzyć moi bliscy. Przytuliłam mocno brata i dałam kuksańca w bok Remusowi.
-Gdzie Syriusz?-spytałam zaniepokojona brakiem przyjaciela.
-Spokojnie Izzy odbębnia szlaban.-powiedział z uśmiechem James
Uśmiechnęłam się delikatnie tego mi właśnie brakowało przez ostatnie dwa tygodnie.
-A reszta…?-spytałam a mój głosy przepełniony był nadzieją
-Wszyscy… Oni nic nie pamiętają.
Poczułam jak tysiące maleńkich igieł wbijają się w moje serce. Brat podał mi srebrny medalion z wygrawerowanym na nim szybującym krukiem.
-Dumbledore kazał ci to przekazać powiedział że tam jest wszystko czego trzeba aby nie zwątpić…"
To prawda w medalionie przechowywane były tysiące wspomnień, ludzi, którzy dobrze o mnie mówili, pamięć o mnie przetrwała zaklęta w małym medalionie. Sięgnęłam do kieszeni bluzy gdzie włożyłam wisior. Nic w niej nie było… Poderwałam się gwałtownie w górę i przeszukałam wszystkie zakamarki jakie mi się udało. Nie ma go. Nie mam medalionu. Zakryłam usta ręką. Zgubiłam go! Jeśli wypadł mi w przyszłości a wspomnienia z niego się stłuką… Wolę nie myśleć co się stanie z ludźmi którzy nagle przypomną sobie wszystko co zostało im odebrane.
*Około 4 godziny wcześniej czasy przyszłe
William
Z mojego miejsca na skraju Zakazanego Lasu obserwuję lamenty bliskich ofiar, ludzi znoszących do Wielkiej Sali ciała poległych, wśród tego wszystkiego znajduje się jednak dobro. Triumf zapadający w serca, poczucie wolności, która zapewne jeszcze przez długi czas będzie nam dana. Wszystko ma swoją cenę, to co wywalczyliśmy wymagało najwyższej krwi, śmierci, łez… Jednak to co zyskaliśmy warte jest wszystkiego. Kiedyś zapewne wszystko pójdzie w zapomnienie, ale teraz niech triumf trwa a następne pokolenia niech cieszą się tym co zyskaliśmy. Jeśli ktoś miałby jakieś wątpliwości historia jest niczym innym jak stosem pogrzebowym ofiar, imion, wojen, triumfów i porażek. Moje rozmyślania przerywa dziewczyna biegnąca w moją stronę, a raczej krzyki w jej stronę skierowane. W uciekającej ze zdziwieniem rozpoznaję Hermionę Granger. Czy nie powinna być przypadkiem z resztą swojego Tria opłakując jednego z tych rudzielców? W końcu to jej przyjaciele czyż nie?
-Hermiona!-słyszę rozpaczliwy głos wołający zbiegłą ale ona się nie zatrzymuje
Widzę łzy spływające po jej policzkach i niemal rozpaczliwy sprint w kierunku lasu. Na błoniach stoi wołając za dziewczyną Harry Potter, ale już się poddaje odwraca się i kopie w co popadnie. Normalnie pobiegłby za nią… Co się mogło stać? Zaciekawiony patrzę jak sylwetkę Granger pochłaniają cienie lasu. Decyduję się w ułamku sekundy zawracam i biegnę za gryfonką. Zachowuję bezpieczną odległość tak aby mnie nie zobaczyła ani nie usłyszała. Nawet z tej odległości widzę jej sprężyste kasztanowe loki związane w niedbałego kucyka. Nagle czuję silny wiatr chcący porwać mnie w przód. Czuję się jakbym był naprzeciw huraganu. Granger idzie dalej, a ja widzę barwne światła prześwitujące przez drzewa. Zafascynowane rozglądam się wokół i zauważam, iż włosy dziewczyn od góry stają się czarne niczym śmierć i proste. On sama nie wydaje się zadziwiona tą zmianą. Wychodzi na polanę, ja niczym w transie wpatruję się w mieniący się wieloma barwami portal. Hermiona wchodzi w niego, a wtedy wszystko ustaje… Zapada cisza, a mrok okrywa polanę. Co tu się stało?! Czuję jak moje serce galopuje, a oddech przyśpiesza. Wiem, że to wszystko było niezmiernie ważne, czuję to. Na Salazara co tu się wydarzyło. Opieram się o zbutwiały pień drzewa i staram uspokoić. Nagle mój wzrok przykuwa błysk srebra w trawie. Podchodzę tam, a palcami chwytam cienki łańcuszek, na jego końcu wisi medalion otwieram go i widzę czarną otchłań… Z boku wygrawerowane zostały dwa słowa "Isabella Potter".
~~
Ehhh nie wiedziałam już jak dołożyć do tego coś więcej tak aby nie zepsuć napięcia ani nic więc jest tyle ile jest :( Mam nadzieję że wam się spodoba ::)

Emmm...kocham Izzy i Willa, i ona jest sierota, że zgubiła medalion, i czekam, i weny ♥
OdpowiedzUsuńLepiej napisać krótki, ale dobry rozdział, niż na siłę tworzyć coś długiego. A twój tekst, jest świetny. Niesamowite napięcie i oryginalny pomysł (nigdy wcześniej nie spotkałam się z wędrówką w czasie do przodu. Zazwyczaj ktoś jest wysyłany w przeszłość, by zgładzić młodego Voldemorta). Pisz dalej, bo zaciekawił mnie ten wątek z medalionem wypełnionym wspomnieniami
OdpowiedzUsuńhttp://nocturne.blog.pl/